Budynek dawnej katowni nazywany też Domkiem Kata, znajduje się przy ul. Grodzkiej 3 w Koszalinie, tuż przy rozległym parku imienia Książąt Pomorskich.
Wielokrotnie w ciągu wieków przebudowany, niewiele zachował z pierwotnego wyglądu. Podczas prac remontowo-konserwatorskich prowadzonych w latach pięćdziesiątych, odsłonięto najstarsze fragmenty gotyckiej ściany frontowej, pochodzące prawdopodobnie z drugiej połowy XV wieku. Istniejąca dzisiaj kamieniczka posiada symetrycznie zakomponowaną fasadę. Pośrodku mieści ostrołukowe wejście główne, flankowane po bokach wysokimi blendami i półkolistymi oknami. Ponad wejściem, na szerokości gotyckiej ściany, biegnie gładki fryz. Piętro oświetlają prostokątne okna, dwa środkowe o kształcie niewielkich szczelin. Elewacja w części została otynkowana, częściowo pozostawiona jako murowana z cegły.


Stanowisko kata w średniowiecznym Koszalinie istniało prawdopodobnie od 1464 r. Wówczas to rada miejsca wykupiła od biskupa urząd wójtowski z prawem wykonywania nadzoru sądowniczego nad miastem i wydawania wyroków śmierci. Ówczesne sądownictwo miejskie było dwustopniowe. Sądy niższego stopnia rozpatrywały drobne przewinienia takie jak: kradzieże, oszczerstw, czy pobicia. Karą za nie były zwykłe areszt, chłosta, zakucie w dyby, postawienie pod pręgierzem. Najwyższy wymiar kary, przez powieszenie lub ścięcie toporem, orzekany był przez sądy wyższego stopnia. Wyroki takie groziły za przekroczenie szeregu nakazów, które wyszczególniał wilkierz miasta z 1666 r. Za najcięższe przestępstwa uznawano między innymi: morderstwo, gwałt, rozbój, popalenia, włamania, cudzołóstwo.
Egzekucje skazanych na śmierć przez powieszenie odbywały się na „Górze Wisielców” – tj. na przedłużeniu dzisiejszej ulicy Henryka Dąbrowskiego. Tam stała szubienica, która miała odstraszać wszelkiej maści rzezimieszków. Do 1718 r. szubienica ustawiona była też na rynku. Potem przeniesiono ją w pobliże murów miejskich.
Kary śmierci wykonywano też w inny okrutny sposób. Winnych morderstwa rodziców lub bliskich krewnych pakowano do worka i topiono. Za uprawienia czarów groziły tortury i spalenie na stosie. Opracowany przez radę miejską w połowie XVIII wieku cennik usług kata wymienia stosowne opłaty, między innymi za: postawienie pod pręgierzem, wypędzenie z miasta, torturowanie przestępcy, łamanie kołem, wpakowania do worka, pochowanie samobójcy oraz ścięcie i spalenie.
Do obowiązków kata należało też wyłapywanie bezpańskich, wałęsających się psów i usuwanie z miasta padłych zwierząt.
Ostatni raz z usług kata skorzystano w Koszalinie w 1893 r. Istnieje wprawdzie wzmianka o tym, że w 1908 r. w koszalińskim więzieniu ścięto toporem pewnego mordercę z Bobolic, ale prawdopodobnie egzekucję tę wykonał ktoś sprowadzony spoza miasta. Kat wraz z rodziną zamieszkiwał kamieniczkę jeszcze w latach 30. XX wieku.
Od 1964 r. w odremontowanym budynku mieści się Teatr Propozycji „Dialog”.
„Poznaj historię”
Zapoznaj się z ciekawym nagraniem z cyklu „Poznaj historię” o tym, jak Domek Kata stał się teatrem.
Jeśli interesują Cię historie innych miejsc w Koszalinie, odwiedź stronę internetową projektu „Poznaj historię”.
