Przedwojenne wzorniki do pocztówek koszalińskich, dokumentacja papierni koszalińskiej, pamiątkowe ujęcia aktorki Henrietty Hendel-Szchütz – to niektóre z artefaktów, o które wzbogaciło się Muzeum w Koszalinie. To dary, które przekazał Zbigniew Wojtkiewicz z Koszalina.


Fot. Krzysztof Jedynak / Muzeum w Koszalinie.
Zbigniew Wojtkiewicz to znany pasjonat historii Koszalina, a także ceniony kolekcjoner. Już wcześniej dzielił się zdobytymi eksponatami i pamiątkami związanymi z Koszalinem.
W sali sakralnej Muzeum w Koszalinie stoi gablota pełna różnego rodzaju przedmiotów związanych z niemieckim Köslinem, podarowanych przez koszalińskich kolekcjonerów: porcelanowe i fajansowe talerze, talerzyki i filiżanki oraz popielniczki z ówczesnym herbem miasta, łyżeczki, spinki do mankietów, a także zegar szafkowy i zegarek kieszonkowy z dewizką. Część z nich to właśnie dary od Zbigniewa Wojtkiewicza.
Kiedy przyjaciel Muzeum po raz kolejny pojawił się w murach naszej instytucji nie przyszedł z pustyni rękoma. Wśród darów był m.in. porcelanowy wazonik, który już stanął w gablocie dołączając do innych bibelotów podarowanych wcześniej przez Zbigniewa Wojtkiewicza.
– Przyniosłem również trochę makulatury – darczyńca zaczyna żartobliwie wymienianie kolejnych artefaktów, które przyniósł do Muzeum. – To dokumenty związane remontem katedry w 1914 roku, korespondencja między producentem organów, a parafią katolicką. Jest również korespondencja z firmą, która zamontowała wentylator elektryczny do napędu organów. Do tej pory było wiadomo, że to urządzenie Siemensa, a tu można znaleźć nazwę producenta i firmy, która to zamontowała.
Wśród darów znalazły się również wzorniki do pocztówek przedstawiających Koszalin. To fotografie z charakterystycznymi ramkami, które mają pokazać wydawcy, jak powinny być skadrowane zdjęcia na pocztówkach. Wprawne oko Pana Zbigniewa wychwyciło, że na różnych ujęciach charakterystycznych punktów miasta jest ta sama grupa ludzi. Jak więc przypuszcza kolekcjoner, ludzi ci musieli chodzić wraz z fotografem i robić tzw. sztuczny tłum.



Fot. Mariusz Rodziewicz / Muzeum w Koszalinie.
– Otrzymaliśmy również dokumentację papierni koszalińskiej i piękną historię księdza parafii katolickiej Ferdynanda Piontka oraz bardzo cenny zestaw pamiątkowych ujęć Henrietty Hendel-Szchütz i miejsc z nią związanych, które przygotował i opisał jej prawnuk – uzupełnia Joanna Chojecka, dyrektor Muzeum w Koszalinie. – Dziękujemy za te wspaniałe dary, bo podkreślam – są to darowizny. To, co Pan Zbyszek ofiarował to nie tylko dar dla Muzeum, ale dla nas wszystkich – publiczności, zwiedzających i interesujących się przeszłością.
– Dlaczego to robię? Nie mam powierzchni wystawowej, żeby to odpowiednio wyeksponować i po prostu chcę się podzielić tym, co mam z pozostałymi pasjonatami historii – potwierdza skromnie Pan Zbigniew.
– Bardzo doceniamy taką postawę i wrażliwość na dziedzictwo kulturowe, historyczne. Cieszymy się, że są tacy ludzie wśród nas i zapraszamy Państwa do śledzenia tego, co wspólnie właśnie z kolekcjonerami i pasjonatami, takimi jak Pan Zbyszek będziemy przygotowywać także na jubileusz 760-lecia w przyszłym roku – kończy Joanna Chojecka, która korzystając z okazji podziękowała także koszalinianinowi za pomoc przy zeszłorocznej akcji odnalezienia fragmentów pomnika króla Fryderyka Wilhelma I.
