Relacja z ostatniego oprowadzania po wystawie „Reorientacje. Odsłona sztuki współczesnej”. O motywach działania uczestników plenerów osieckich opowiadał Łukasz Rozmarynowski
To była już ostatnia okazja do zwiedzenia wystawy „Reorientacje. Odsłona sztuki współczesnej” i – mimo deszczowej pogody – nie zabrakło chętnych do zagłębienia się w motywy działania uczestników plenerów osieckich. Te w niezwykle interesujący sposób odkrywał przed zwiedzającymi Łukasz Rozmarynowski, kierownik Działu Sztuki Współczesnej i jednocześnie kurator wystawy.
– Malarstwo abstrakcyjne nie podobało się ówczesnym władzom – powiedział w pierwszych słowach Łukasz Rozmarynowski przypominając, że plenery osieckie organizowane były w latach 1963 – 1981, czyli w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dlaczego władze PRL tak jej się obawiały? – Nie była jednoznaczna, pełna niedopowiedzeń – dodał wskazując od razu na pierwszy obraz znajdujący się na wystawie, którego autorem jest Alfred Lenica.

Przemieszczając się wraz z uczestnikami od jednego do drugiego dzieła prezentowanego na „Reorientacjach” zdradzał okoliczności ich powstawania, wyjaśniał kontekst, który pomagał w interpretacji.
Po raz kolejny duże wrażenie na zwiedzających zrobiły „Przepływy, nr 2” Weroniki Teplickiej, artystki młodego pokolenia, bo – jak przypomniał Łukasz Rozmarynowski – jednym z celów wystawy było zestawienie dzieł, które powstawały na plenerach osieckich z współczesnymi twórcami. Zebrani zastanawiali się, jak powstał ten obraz.
Autorka często tworzy prace ze swoich wcześniejszych obrazów. Jest to swego rodzaju recykling. Weronika Teplicka tnie te płótna na drobne pasy, a następnie je skleja uzyskując nowy obraz
– pospieszył z wyjaśnieniami.
Zwiedzających zaintrygowała także forma przestrzenna Jana Chwałczyka przypominająca biały kwadratowy ekran, w którym zamontowano coś na kształt metalowych skrzydeł, na których w opierają się przebiegające w poziomie „struny”. Kiedy Łukasz Rozmarynowski zdradził, że obiekt wydaje dźwięki, zwiedzający zaczęli naciskać, żeby ją włączył. Kilka sekund przeraźliwego buczenia wystarczyło i kurator wyciągnął wtyczkę zasilającą urządzenie.
Na dłuższą chwilę grupa zatrzymała się w części poświęconej feminizmowi i artystkom tworzącym podczas plenerów osieckich. Jak się łatwo domyślić, najwięcej uwagi poświęcono tryptykowi Ludmiły Popiel.



„Neutralność i zaangażowanie”
Zgodnie z założeniem ostatniego oprowadzania, kierownik Działu Sztuki Współczesnej najwięcej uwagi miał poświęcić czwartemu rozdziałowi wystawy zatytułowanej „Neutralność i zaangażowanie”. W tej części Łukasz Rozmarynowski wrócił do tematu władzy PRL i cenzury, której poddawani byli w tamtych czasach wszelkiej maści artyści – od pisarzy, przez muzyków, twórców sztuk teatralnych po malarzy, rzeźbiarzy, czy fotografów. Tu przybliżył m.in. zdjęcia Zdzisława Pacholskiego, który w zakamuflowany sposób komentował ówczesną rzeczywistość społeczno-polityczną. Uczestnicy mieli także okazję usłyszeć o wielości formuł obrazowania przemocy, czego przykładem była praca Jonasza Sterna – artysty, który w czasie II wojny światowej w dramatycznych okolicznościach uniknął śmierci.
Po oprowadzaniu była możliwość porozmawiania o prezentowanych pracach, wymiany spostrzeżeń, podzielenia się z innymi uczestnikami swoimi interpretacjami.
Przypominamy, że wystawę „Reorientacje. Odsłona kolekcji sztuki współczesnej” można obejrzeć już tylko do niedzieli 26 lipca.






Fot. Mariusz Rodziewicz / Muzeum w Koszalinie.
