Około 100 osób wzięło udział w sobotnim spotkaniu „Na Szlaku Zabytków i Historii. Koszaliński ratusz – okiem historyka sztuki”. Wszyscy z zainteresowaniem słuchali faktów historycznych, ciekawostek i opinii dotyczących wybudowanego w 1962 roku budynku koszalińskiego ratusza. Okazało się bowiem, że obiekt wpisany w 2017 roku do rejestru zabytków to bardzo interesująca budowla.
Spotkanie rozpoczęła Joanna Chojecka, historyk i dyrektor Muzeum w Koszalinie, która przybliżyła historię koszalińskich ratuszy, które – m.in. w wyniku pożarów – zmieniały zarówno swój wygląd, jak i miejsce, w którym stał.
– Nie zawsze bowiem siedziba władz miasta stała w miejscu, w którym stoi obecny ratusz. Były czasy, kiedy stał na środku placu, albo po przeciwnej stronie obecnej ul. Zwycięstwa – mówiła Joanna Chojecka, która na przygotowanych wydrukach pokazywała zarówno wizerunki poprzednich ratuszy, jak i ich projekty. Ku zaskoczeniu wielu zebranych niektóre z nich bardzo przypominały obecną sylwetkę: miały wyraźną wysoką wieżę z umieszczonym na szczycie zegarem. – Ta wieża miała symbolizować latarnię – ambicje Koszalina, by stać się miastem nadmorskim – dodała dyrektor Muzeum.









Grzegorz Piechota, historyk sztuki i kierownik koszalińskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie przybliżył z kolei szczegóły dotyczące obecnego ratusza. Okazało się, że projekt, według którego zbudowano siedzibę władz miasta pierwotnie był przygotowywany przez Władysława i Marię Michałowskich dla Szczecina. – Czy to był prezent dla miasta, czy zemsta Szczecina na Koszalinie – możemy się dziś tylko zastanawiać – wtrąciła żartobliwie Joanna Chojecka.
– Skąd taka modernistyczna bryła ratusza? W taki sposób się wówczas budowało. Po wojnie wiele miast, nie tylko w Polsce, ale także w Europie było zniszczonych i kiedy zapadały decyzje o odbudowie poszczególnych części to chciano, by miasta wyglądały nowocześnie. Tak też się stało w Koszalinie – stwierdził Grzegorz Piechota, który następnie skupił się na różnych szczegółach budowli. W tym celu cała grupa uczestników przeniosła się sprzed wejścia głównego do budynku na środek Rynku Staromiejskiego.
– Zwieńczenie wieży, które przez mieszkańców Koszalina bywa nazywane „taboretem”, to glorieta – zdradził konserwator zabytków i dłuższą chwilę poświęcił… drabinie, którą można wejść na szczyt wieży. – Zastanawiam się dlaczego projektant tak ją umiejscowił, można przecież było ją schować za jedną z kolumn – przyznał. Zwrócił także uwagę uczestników na ażurowe wykończenie budynku przy dachu.









Głos zabrał także Krzysztof Urbanowicz – artysta, miłośnik historii, regionalista i pasjonat Koszalina, który w Roczniku Koszalińskim 2018 opublikował bardzo ciekawy artykuł „Koszalińskie ratusze w przestrzeni miejskiej”. – Moim zdaniem w całej historii Koszalina było pięć ratuszy, natomiast wszystkich siedzib władz miejskich było dziewięć – dodał.
Wydarzenie zostało zorganizowane w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa przy współudziale Biura Dokumentacji Zabytków w Szczecinie.

Fot. Mariusz Rodziewicz / Muzeum w Koszalinie.
